Krajowa Spółka Cukrowa S.A.

Przejdź do wybranego podserwisu

Treść

Polski Cukier pręży się do skoku

Polski Cukier pręży się do skoku

Już wiadomo, co Krajowa Spółka Cukrowa zrobi z ogromnym, 500-milionowym zyskiem. Dużą część wyda na inwestycje. Nie tylko w kraju.

Dawno już kondycja Krajowej Spółki Cukrowej (KSC) nie była tak dobra. Firma nie ma zadłużenia, a jej zysk netto w tym roku zbliży się do 500 mln zł, przy przychodach rzędu 1,5 mld zł (wobec 180 mln zł straty i 1,8 mld zł sprzedaży rok wcześniej). Dobre wyniki firmy to efekt m.in. korzystnej sytuacji na rynku cukru i finansowej pomocy z budżetu UE. Nic dziwnego, że nowy zarząd KSC kreśli śmiałe plany ekspansji.
Zakupy na południu
- Zamierzamy wykorzystać sprzyjające warunki do umocnienia pozycji rynkowej firmy. Skupimy się m.in. na modernizacji istniejących cukrowni, tak aby przygotować je do konkurowania na uwolnionym rynku cukru w 2014 r. Poza tym przygotowujemy się do ekspansji i zwiększenia produkcji o 150-200 tys. ton rocznie (obecnie 550 tys. ton). Szukamy w tym celu możliwości przejęcia lub współpracy z zakładem posiadającym instalację do rafinacji cukru z surowego cukru trzcinowego importowanego spoza UE. Z powodów logistycznych najlepiej byłoby przejąć taki zakład na południu Europy, np. na Bałkanach - mówi Marcin Kulicki, prezes KSC.
Podkreśla, że zwiększenie mocy się opłaci, bo z powodu reformy rynku cukru w Polsce brakuje 200-300 tys. ton cukru rocznie, a w całym naszym regionie blisko 1 mln ton. KSC chce się włączyć do walki o zagospodarowanie części tego popytu.
- Rafinacja surowego cukru trzcinowego to silna tendencja w branży. Dużo można na tym zarobić, zwłaszcza gdy prowadzi się ją w porcie lub kraju produkcji trzciny cukrowej. Cukier buraczany będzie konkurencyjny cenowo wobec trzcinowego dopiero wówczas, gdy będziemy uzyskiwać 11 ton cukru z hektara uprawy buraków (dziś 7-9 ton) albo gdy cena buraków spadnie do 11 EUR za tonę (dziś 25 EUR) - komentuje prof. Sławomir Podlaski ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.
Teraz energia
Firmy cukrownicze w Europie przygotowują się do uwolnienia rynku cukru w 2014 r. Wtedy zaleje go tani cukier trzcinowy.
- Jedne firmy stawiają więc na przerób cukru trzcinowego, jak np. British Sugar, ale inne na cukier buraczany, jak Sudzucker. Uważam, że po odpowiednich inwestycjach nasz cukier buraczany może być konkurencyjny wobec trzcinowego. Inwestycja w rafinację cukru trzcinowego wydaje się jednak sensowna z punktu widzenia dywersyfikacji. Cła unijne na surowy cukier trzcinowy do rafinacji zostaną zniesione już w październiku tego roku, ale jego przerób w UE do 2014 r. będą ograniczać limity - mówi Marcin Kulicki.
Nowy zarząd KSC ma jednak w zanadrzu więcej dużych projektów.
- W ciągu dwóch lat planujemy zagospodarować majątek po 19 zamkniętych cukrowniach. Jego wartość księgowa sięga 500 mln zł, ale rynkową szacujemy na 200 mln. Z tych 19 cukrowni chcemy w 10 uruchomić biogazownie lub produkcję biopaliw z buraków i innych roślin uprawnych. Przy tym projekcie współpracować chcemy z grupą PGE (my wniesiemy nieruchomości, PGE know how i pieniądze) - informuje prezes KSC.

Podpis pod zdjęciem: Ostrożność nie zawadzi: W planach jest planta-torsko-pracowniczy model prywatyzacji Krajowej Spółki Cukrowej. Trzeba ją jednak starannie przygotować, aby akcje spółki nie zostały przejęte przez konkurencyjne koncerny — mówi Marcin Kulicki, prezes spółki.

Źródło: Puls Biznesu (30.04.2009), rubryka: Puls dnia, strona: 10, autor: Wiktor Szczepaniak

« wstecz