Krajowa Spółka Cukrowa S.A.

Przejdź do wybranego podserwisu

Treść

Polski Cukier chce do Ameryki

Polski Cukier chce do Ameryki

ROLNICTWO: SPÓŁKA ZAINWESTUJE W AMERYCE POŁUDNIOWEJ LUB NA BAŁKANACH. Ekspansje sfinansuje z unijnych rekompensat. Firmy z branży dostaną w czerwcu 300 mln euro

W przyszłym miesiącu polskie cukrownie i plantatorzy buraków dostaną ok. 300 mln euro rekompensat za rezygnację z części produkcji. Komisja Europejska zgodziła się, by kwota wpłynęła w jednej transzy. Cukrownie już zaczęły wydawać pieniądze.

Krajowa Spółka Cukrowa, która ma limit produkcji 550 tys. ton cukru, buduje nowy silos w Werbkowicach i modernizuje linię produkcyjną w Kluczewie. Ale na obie inwestycje wyda tylko 40 mln zł, podczas gdy z budżetu UE dostaje ponad 80 mln euro. Firma ocenia, że ok. 30 mln euro pochłoną koszty związane z zamykaniem trzech cukrowni. Resztę spółka może przeznaczyć na inwestycje.
Nowy zarząd wybrany w lutym przygotowuje kilka scenariuszy. - Rozważamy ekspansję do Ameryki Południowej. Nie byłaby to duża inwestycja, potrzebujemy 150 - 200 tys. ton cukru, może to oznaczać zakup dwóch niewielkich cukrowni -mówi „Rz“ Marcin Kulicki, prezes KSC.
Zaznacza, że każdy duży koncern europejski ma przyczółek w krajach produkujących cukier z trzciny cukrowej. Ale cena cukru trzcinowego będzie rosła i w przyszłości może wyrównać się z poziomem cukru buraczanego. Dlatego KSC rozważa też współpracę z partnerem na Bałkanach.
- Polska ma za mało cukru, dlatego warto sięgać po surowiec z zagranicy. Opłacalne jest sprowadzanie surowego cukru trzcinowego i rafinowanie go na miejscu. Postępuje tak już Nordzucker - ocenia Łukasz Chmielewski, ekspert Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa.
Jedynym przeciwwskazaniem są cła na import cukru, choć byłe kolonie z regionu Karaibów, Afryki i Pacyfiku i kraje bałkańskie mają określone kwoty, które mogą sprowadzać do Unii bez ceł. Od września znikną także cła na import cukru z krajów najbiedniejszych. - W przyszłości dobrym źródłem zaopatrzenia w cukier mogą być też Indie - dodaje Chmielewski.
Pozostałe koncerny cukrownicze obecne w Polsce przeznaczają pieniądze z rekompensat na modernizacje zakładów. Suedzucker, który dostanie ok. 35 mln euro, chce cukrownię w Strzelinie dostosować do prowadzenia kampanii dwufazowej, czyli produkcji cukru z buraków i z soku gęstego. To pozwoli zakładowi pracować ok. 200 dni w roku - dwa razy dłużej, niż wynosi obecna kampania. - Podobna inwestycja została przeprowadzona w cukrowni Cerekiew - przypomina Eugeniusz Jary, przedstawiciel Suedzuckera.
Pfeifer & Langen twierdzi, że pieniądze przeznaczy na podniesienie efektywności pracy swoich trzech zakładów i ochronę środowiska. Ale niemiecki koncern negocjuje też z British Sugar Overseas kupno cukrowni Glinojeck. Cena, która jeszcze do niedawna kształtowała się w okolicach 100 mln euro, może się okazać niższa. P&L jest bowiem jedynym kandydatem do kupna Glinojecka.
Najmniej ze wszystkich zakładów przypadnie Nordzuckerowi, który z unijnego budżetu weźmie tylko 4 mln euro. - Pieniądze w całości wykorzystane zostaną na spłatę zadłużenia z tytułu wcześniejszych inwestycji - mówi Rafał Niczypor, przedstawiciel Nordzuckera.

REKOMPENSATY ZA OGRANICZENIE PRODUKCJI CUKRU

Najwięcej dostanie Krajowa Spółka Cukrowa. Polskie firmy dotąd musiały obawiać się o zbyt cukru, teraz muszą szukać go za granicą. Na krajowym rynku brakuje ok. 200 tys. ton.


Źródło: Rzeczpospolita (7.05.2009), rubryka: Ekonomia i rynek, strona: 11, autor: Magdalena Kozmana

« wstecz